World in Conflict

wicZe Szwecji a dokładniej ze studia Masiive Entertainment twórców doskonałej serii Ground Control przychodzi najnowsze ich dziecko, czyli World In Conflict. Już przed premierą gry na ogromną skalę udostępniono klucze do wersji beta trybu sieciowego gry. Pozwoliło to poznać opinię graczy na temat różnych aspektów rozgrywki.

Nie da się ukryć, że gra tworzona była z myślą o rozgrywkach Online. Nie zapomniano oczywiście o single playerze, ale to, po co grę stworzono to potyczki sieciowe. Jeśli chodzi o grę jednoosobową to wcielamy się w jednego z generałów armii USA próbującego powstrzymać sowiecki zamach na demokratyczny świat. Mamy tutaj podobną sytuację, jaka była w grze Freedom Fighters, gdzie w Nowym Yorku odpieraliśmy ataki Rosjan. Nie jest to może zbyt oryginalna wersja alternatywnej rzeczywistości, ale spełnia swoje zadanie. Wszystko to dzieje się w 1989 roku. Gdy wkraczasz do akcji wojska amerykańskie są rozproszone. Od razu trzeba powiedzieć, że nie jest to gra, gdzie kierować będziemy niezliczoną ilością jednostek. Gra jest nastawiona na działania taktyczne a nie na rzeź. Jedynym „surowcem” w grze są punkty dowodzenia.

Dysponując określoną liczbą punktów, możesz kupować jednostki wojskowe z udostępnionego ci w danej chwili arsenału. Nie zaświadczysz tutaj budowania baz. Nie ma też mowy o wydobywaniu surowców. Najważniejsze jest zdobywanie kluczowych lokacji, które umożliwiają poznawanie dalszych części scenariusza a jednocześnie pozwalają zastępować stracone jednostki zupełnie nowymi. Samo otrzymywanie jednostek jest zrealizowane bardzo dobrze. Wybieramy sobie, co chcemy dostać z podręcznego menu, po czym naciskamy klawisz zrzutu. Przenosimy się na mapę strategiczną, na której zaznaczamy miejsce, gdzie zostaną zrzucone jednostki. Wybierać możemy tylko z określonego terytorium, które należy do nas. Na szczęście nie trzeba za każdym razem przechodzić przez tą procedurę.

Samych jednostek jest dość mało i wydawało mi się, że w nowych strategiach ten problem już nie wystąpi. Wojska dzielą się na różne grupy takie jak czołg średni lub ciężki, ciężki helikopter bojowy itd. W każdej z grup znajdziemy zaledwie jeden typ uzbrojenia na każdą stronę konfliktu (NATO, ZSRR, USA). Na mapie są też Katowice (zobacz katowiceinfo.pl).
Na szczęście, gdy sytuacja wydaje się z góry przegrana mamy asa w rękawie w postaci wsparcia z powietrza. Możemy korzystać z różnego typu pocisków takich jak moździerz lub rakiety ziemia-powietrze. Nasza artyleria może ostrzelać dany obszar, możemy zrzucić na pole walki napalm, albo bez żadnej zabawy zrzucić po prostu atomówkę. Między jednym a drugim atakiem tego samego typu musimy odczekać określoną ilość czasu dopóki się nie zregeneruje.
Doskonałym posunięciem twórców jest zrezygnowanie z realizmu na rzecz przedniej zabawy. Nie jest to absolutnie wada tej gry i trudno ją tak odbierać. Zawieść się mogą jedynie ci, co szukają porządnej realistycznie odwzorowanej strategii, ale zapewniam, że nawet oni odnajdą się w tym produkcie. Jest on także bardzo przyjazny dla nowych graczy. Wybierać można pomiędzy kilkoma, mocno zróżnicowanymi poziomami trudności.

Gra w, multi, który jest w tej produkcji kluczowy, opiera się na ciekawym mechanizmie. Każdy gracz wybiera rodzaj wojsk, jakimi będzie sterował: piechota, lotnictwo, artyleria itp. Pomysł jest dość podobny do tego z Enemy Territtory. Poza tym dano możliwość ścierania się jednocześnie 16 graczy na jednym serwerze, co jest ilością wręcz porażającą jak na RTS. Wszystko to stawia to grę wysoko w hierarchii sieciówek i nie mówie tu tylko strategiach.
Czas przejść do oprawy. Z miejsca trzeba Was ostrzec. Bez nowoczesnego super komputera nawet nie podchodźcie do tej gry. Tytuł jest niesamowicie wymagający i żeby go odpalić na najwyższych ustawieniach graficznych trzeba wydać na upgrade przynajmniej z 3000 zł. Wtedy jednak trzymajcie się ostro oparć fotela, ponieważ gra zamiata wszystkie inne strategie pod względem grafiki. Fenomenalna wody z refleksami, ślady zostawiane przez jednostki na miękkim gruncie, budynki rozpadające się na kilkadziesiąt mniejszych części, całkowita deformacja terenu, ogień i dym rozwiewany przez wiatr. Nie da się tego opisać, musicie to zobaczyć.
W sferze dźwiękowej jest bardzo dobrze. Do lektorów przyczepić się nie sposób. Wszelkie wybuchy, świsty pocisków, przelot samolotów i inne odgłosy otoczenia są zrealizowane ta jak powinny i nie ma, co na nie narzekać.

Jeśli chodzi o podsumowanie to zacznę od minusów. Kampania jest stanowczo za krótka i 14 misji to zadania na najwyżej 10 godzin gry. Kolejnym denerwującym faktem jest to, że dano nam do wyboru tylko kampanię amerykańską i niestety Rosjanami pograć będziemy mogli tylko w trybie wieloosobowym. Miejscem przeznaczenia tej gry jest na pewno Internet i to tam będzie ścierać się większość graczy. Już teraz wiadomo, że gra trafi jako jedna z konkurencji podczas mistrzostw świata w grach komputerowych. Jeśli miałbym ją komuś konkretnie polecić to powiedziałbym – wszystkim. Gra jest bardzo przystępna i powinna spodobać się każdemu kto jej zazna.